Fochy Tuska i Kaczyńskiego

Drukuj

Donald Tusk bojkotując zaprzysiężenie Andrzeja Dudy robi dokładnie to samo co Jarosław Kaczyński pięć lat temu. To jest dziecinada, ale PIS nie ma moralnego prawa tego krytykować.

Pięć lat temu nieobecność Jarosława Kaczyńskiego na uroczystości zaprzysiężenia Bronisława Komorowskiego był bardzo szeroko komentowana przez europejskie media.  Francuski tygodnik „L’Express” pisał wręcz o „bojkocie”, cytując wypowiedź ówczesnego przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka, według którego „są wydarzenia w państwie demokratycznym, przy których wszyscy powinni być obecni”.

Jarosław Kaczyński tłumaczył się wtedy obszernie ale głupio. Najpierw wymienił długą litanię „krzywd” jakich doznał jego śp. brat z ust Komorowskiego, a zakończył tym, że „pan Komorowski jest promotorem i przyjacielem pana Palikota. (…) Otóż pan Palikot jest niszczycielem polskiego życia publicznego. To jest człowiek, który wykonuje coś, co zawsze było oczekiwaniem naszych wrogów, wrogów Polski, zaborców, którzy chcieli doprowadzić do barbaryzacji Polski. Moja obecność byłaby akceptacją dla tego wszystkiego”.

Donald Tusk ze swojej decyzji o nieuczestniczeniu w uroczystości tłumaczy się również niezbyt mądrze. Poprzez swoich oficerów prasowych ogłasza, że nie dostał od Dudy zaproszenia. Pewnie, że nie dostał od Dudy, bo zaproszenia wysyłało biuro Marszałka Sejmu. Pewnie, że nie dostał jako prezydent Rady Europejskiej, bo nie ma takiego obyczaju, żeby na tego typu krajową uroczystość zapraszać brukselskich urzędników. Tusk został zaproszony jako były premier rządu RP i jako były premier powinien w uroczystości wziąć udział. Jeśliby się miał tłumaczyć to tylko „obowiązkami związanymi z pełnieniem funkcji przewodniczącego Rady Europejskiej”. Kalendarz na dzień 6 sierpnia ma jednak akurat pusty.

„Strzelanie fochów” to dziecinada, świadectwo słabości i małostkowości, a nie politycznej siły. W przypadku Tuska to jest dodatkowo polityczny błąd. Tym ruchem nic nie zyskuje (może poza chłopięcą satysfakcją), nie pomaga swojemu obozowi politycznemu, a wręcz przeciwnie – wystawia go na łatwy strzał ze strony opozycji.
Swoją droga bardzo jestem ciekaw czy Jerzy Buzek komentując obchody powtórzy swoją wypowiedź o „wydarzeniach, przy których wszyscy powinni być obecni”, a politycy PiS-u wykorzystają okazję, żeby o tej sprawie pomilczeć.

Czytaj również