Unia energetyczna – co z niej wynika dla Polaków?

Drukuj

Wokół decyzji o budowie w Europie unii energetycznej zrobiło się bardzo dużo szumu. Opozycja, ustami Krzysztofa Szczerskiego, starała się dołożyć Tuskowi i rządowi „dekarbonizacją”, jakoby „niszczącą dla Polski i polskiego Śląska”. Platforma Obywatelska zaczęła się niepewnie tłumaczyć, zamiast jasno powiedzieć o co tak naprawdę toczy się gra: oprócz bezpieczeństwa energetycznego i interesów ekonomicznych państwa, chodzi też o zdrowie Polaków. Co w mojej opinii rząd PO-PSL powinien powiedzieć Polakom? Sufluje szkic „przekazu dnia” dla polityków obozu rządowego.

Drodzy Obywatele,

rząd polski, wspólnie z rządami innych krajów Unii Europejskiej, poparł strategię budowy unii energetycznej. Jednym z jej filarów ma być dekarbonizacja gospodarki, czyli ograniczenie emitowania dwutlenku węgla do powietrza. Jest to część tzw. polityki klimatycznej, którą od lat realizuje Unia Europejska, starając się powstrzymać globalne ocieplenie i zminimalizować związane z nim zagrożenia. Sensowność tej polityki jest często podważana, w imię źle pojętego interesu ekonomicznego rozmaitych grup: przedsiębiorców, górników, czy wreszcie konsumentów energii elektrycznej. Próbuje się ją ośmieszyć jako inicjatywę „zielonych”, której realizacja w imię abstrakcyjnych korzyści będzie prowadziła do zapaści polskiej gospodarki. Celują w tym w szczególności politycy Prawa i Sprawiedliwości, którzy próbują straszyć „śmiercią polskiego przemysłu węglowego”. Tak naprawdę jednak decyzja o pogłębieniu europejskiej współpracy w zakresie polityki energetycznej niesie za sobą realne korzyści i to nie dla jakiegoś abstrakcyjnego „klimatu”, tylko w trzech podstawowych dla Polski sferach: zdrowia obywateli, bezpieczeństwa państwa  i gospodarki.

Po pierwsze, zmniejszenie emisji szkodliwych substancji do atmosfery oznacza poprawę czystości powietrza, którym oddychamy. Czystsze powietrze oznacza zaś mniejsze ryzyko groźnych chorób, w tym chorób układu oddechowego i nowotworów. Związek ten jest bezpośredni i bardzo dobrze zbadany, m.in. przez naukowców z Uniwersytetu Cambridge. Inwestycje w tzw. gospodarkę niskoemisyjną przyniosą więc konkretne korzyści w postaci poprawy stanu zdrowia nas i naszych dzieci. To też szansa na wydłużenie średniej długości życia, która jest w Polsce jedna z najniższych w Europie, oraz zmniejszenie kosztów opieki zdrowotnej i liczby zwolnień chorobowych. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że są to cele, o które co warto powalczyć, bo jest to w interesie wszystkich.

Po drugie, unia energetyczna to krok w stronę poprawy bezpieczeństwa dostaw energii. Na ostatnim szczycie Unia potwierdziła zasadę solidarności europejskiej oraz ściślejszej współpracy pomiędzy krajami w zakresie zapewnienia dostaw energii. Wszystkie nowe porozumienia gazowe będą musiały być przejrzyste i  brać pod uwagę unijne postanowienia w zakresie bezpieczeństwa energetycznego. Europa zainwestuje też w budowę połączeń między sieciami przesyłowymi różnych krajów tak, aby rynek energetyczny był bardziej zintegrowany, a dostawy bardziej elastyczne i dzięki temu bezpieczniejsze. Te regulacje są korzystne dla Polski mimo, iż nie wszystkie nasze postulaty zostały zrealizowane. Nie udało się jeszcze przekonać partnerów unijnych do wspólnych zakupów gazu, co pozwoliłoby na uzyskanie korzystniejszej ceny. Będziemy nadal o to walczyli, gdyż z pewnością integracja w tej dziedzinie będzie korzystna dla Europy. Póki co, cieszmy się tym co się udało osiągnąć. Jeszcze kilka lat temu wydawało się to przecież zupełnie nierealne. Zgłoszony w 2006 przez rząd PiS projekt energetycznego „paktu muszkieterów” napotkał niezrozumienie i sprzeciw – dziś do postulowanej wtedy solidarności europejskiej mamy bliżej niż kiedykolwiek wcześniej.

Po trzecie, unia energetyczna oznacza również korzyści dla naszej gospodarki. Jeśli zintensyfikujemy działania w zakresie zwiększenia efektywności energetycznej, to będziemy do produkcji, czy ogrzewania domów zużywać mniej energii, a to oznacza niższe koszty dla firm i obywateli. Jak wynika z badań, w ostatnich dziesięciu latach liczba urządzeń elektrycznych w europejskich gospodarstwach domowych zwiększyła się aż o jedną czwartą, a zużycie energii nie wzrosło. Dzięki podniesieniu standardów środowiskowych nowe samochody sprzedawane w Europie spalają dziś prawie o 30% mniej paliwa niż te produkowane w roku 2000. Rozwój sektora odnawialnych źródeł energii to też szansa na stworzenie w perspektywie piętnastu lat aż 100 tysięcy nowych miejsc pracy. To wszystko przekłada się na korzyści ekonomiczne dla państwa i obywateli.

Oczywiście inwestycje środowiskowe kosztują. Polska musi unowocześnić swój przemysł (w tym górnictwo), transport, czy sieci energetyczne. Musimy termomodernizować budynki, pozyskiwać więcej energii ze źródeł odnawialnych i lepiej gospodarować odpadami. Nie dajmy sobie jednak wmówić, że są to koszty, które ponosimy bez sensu, bo „Unia nam każe”. Inwestycje te prowadzimy z własnej woli, bo chcemy modernizować Polskę, sprawiać by lepiej się w niej ludziom żyło. Unia Europejska co najwyżej może nam pomóc przyspieszyć tę modernizację. W najbliższych 7 latach aż 20% środków unijnych, czyli 22,7 mld EUR,  zostanie przeznaczone na inwestycje środowiskowe, co będzie dla nas istotnym wsparciem finansowym.

Nie wierzcie więc Państwo tym, którzy będą Wam przedstawiali unię energetyczną jako katastrofę dla finansów państwa, a „dekarbonizację” jako eliminację węgla z energetyki europejskiej. Jak można w inwestycjach środowiskowych nie dostrzegać ewidentnych korzyści społecznych, które są z nimi związane? Jak można nie dostrzegać, że np. w Niemczech, gdzie aż 40% energii uzyskuje się z węgla, spala się go coraz więcej, tylko używając do tego nowoczesnych instalacji, które są przyjazne dla środowiska? Jak można twierdzić, że Niemcy, które właśnie wycofują się z energii nuklearnej, zrezygnują również z węgla i „nakażą” to całej UE? Tak mówić mogą jedynie osoby wykazujące daleko idące niezrozumienie dla tego co się dzieje w Europie, albo chcący cynicznie wykorzystać różne obawy społeczne dla celów kampanii wyborczej. W obu przypadkach fatalnie to świadczy o tych politykach…

Rząd PO-PSL nie jest rządem lewicowym. Nie jesteśmy radykalni w sprawach ochrony środowiska. Przeciwnie – staramy się znaleźć najbardziej racjonalne i kompromisowe rozwiązania w tej sferze, prowadzące do poprawy jakości życia Polaków i zabezpieczenia interesów energetycznych państwa, a jednocześnie będące możliwe do realizacji – tak finansowo, jak i politycznie. Radykałami są te osoby, które budują fałszywą alternatywę pomiędzy rozwojem gospodarczym i dbaniem o ochronę środowiska naturalnego. To nie jest prawda. Nowoczesne państwo musi dbać o jedno i drugie tak, aby zaspokajając potrzeby obecnych obywateli, nie umniejszać szans przyszłych pokoleń.

Czytaj również